IRAN czyli dawna Persja - 2005r.

 

Iran to starożytne państwo – potęga, znane pod nazwą Persji.

Jako Iran istnieje od 1935 r.

 Od razu zaznaczam: Iran nie jest państwem arabskim, a Irańczycy nie są Arabami, lecz Persami.  Polska w ich języku, zwanym farsi, brzmi całkiem swojsko, po prostu „Lechistan”. No i nie należy mylić Iranu z Irakiem.

...

 

 Panuje opinia, że za czasów rządów szacha (szach to król, stąd gra w szachy) Rezy Pahlaviego zapanowała moda na styl amerykański, alkohol był powszechnie dostępny, a kobietom nawet zakazywano się zasłaniać. To (podobno) powodowało, że niektóre ortodoksyjne panie, które miały wpojoną obowiązującą od wieków zasadę przykrywania włosów, nóg czy ramion, zmuszane do pokazania odkrytej głowy, popełniały samobójstwo. Gdy nastały rządy Chomeiniego, wszystko poszło w drugą stronę. Jak to zwykle w życiu bywa – każda przesada jest niedobra. Wtedy wielu Irańczyków opuściło swoją ojczyznę, teraz liczni przybywają, jako turyści: z Francji, Niemiec czy Stanów. Oni właśnie zwykle towarzyszyli w zwiedzaniu Iranu.

 

Tutaj dygresja – byłam w Teheranie w olbrzymim, brzydkim meczecie, gdzie pochowany jest Chomeini, kontrolowano wchodzących i było pełno wycieczek szkolnych. O tym miejscu mówili „państwowe”, muzułmanie pielgrzymują nie tam, lecz do Maszhadu, tam również znajduje się grób świętego Imama Rezy.

Meczet Chomeiniego ma 24 wieże o wysokości 91 metrów, bo Chomeini zmarł mając 91 lat.

Pieniędzmi obowiązującymi w Iranie były riale, a ceny były podawane w tomanach (jeden toman to równowartość 10 riali) i bardzo trudno to opanować, gdy cena wynosiła 200, to płaciło się 2000. Najlepiej jednak posługiwać się określeniem kwoty w jednostce „chomeini”. Na pytanie, ile kosztuje, odpowiedź „dwa chomeini” oznaczała  dwa banknoty zielone, czyli 20 000 – wartość około dwóch dolarów. Uff. Wiedziałam, że wymiana dolarów na riale jest najkorzystniejsza w stolicy na lotnisku, więc od razu wymieniłam całość szacowaną na 400 dolarów, nie przewidziałam jednak, że rozbiję bank, a grubą stertę banknotów (około 15 cm) muszę schować do plecaka, bo nigdzie się nie mieściły.

​...

Ciekawostki o zoroastryzmie

Obowiązująca religią jest islam, ale  tak, jak język jest inny niż arabski (tylko używają tego samego alfabetu), tak i meczety są w innym stylu, na ogół w pięknym niebieskim kolorze. Ale oprócz islamu jest sporo wyznawców zoroastryzmu, czyli Wyznawców Ognia. Jest ich na świecie około 250 tysięcy osób, a religia ta istnieje od prawie 3,5 tysiąca lat, m.in. wyznawcą zoroastryzmu był Fredi Mercury z zespołu The Queen.

Nie wiadomo kiedy żył założyciel religii – Zoroaster; niektórzy nawet twierdzą, że był postacią legendarną.

W świątyniach (Ognia) pali się wieczny ogień. Z tym wyznaniem wiążą się trzy przykazania: dobre myśli, dobre słowa i dobre czyny. Jest wiele wspólnych zasad z chrześcijaństwem: wierzą w koniec świata, sąd ostateczny, zmartwychwstanie, wolną wolę człowieka i odpowiedzialność za czyny.

Rok mojej wyprawy 2005 był rokiem 1384 według kalendarza perskiego opartego na kalendarzu zoroastryjskim.

„Nou Ruz”, czyli Nowy Rok, obchodzony jest w Iranie zgodnie z kalendarzem zoroastryjskim (jest świętem ruchomym, w 2005 r. zaczął się 21 marca), świętuje się go przez 13 dni. Z Nou Ruz związanych jest szereg ciekawych obyczajów, jak palenie ognia, wróżenie, przestrzeganie specjalnego nakrycia stołu noworocznego i wiele innych.

...

 

Miasto Sziraz słynie z przepięknych ogrodów. W ogóle o perskich ogrodach mówi się, że Bóg stworzył raj na ich podobieństwo.

 

W Szirazie jest grób kultowego poety Hafeza, który jest miejscem spotkań i modlitw. Żył w XIV w.,

a jego nazwisko znaczy „ten, co recytuje Koran z pamięci”. Ludzie dotykają płyty nagrobkowej i coś tam sobie życzą. Młodzi też wróżą sobie z jego wierszy. Były one tłumaczone m.in. na język francuski. Obok grobu jest altanka i kwiaty oraz herbaciarnia, gdzie jednocześnie można skosztować słynnego sera i chleba irańskiego. Tam i w innych kafejkach popularnym widokiem są ludzie (kobiety i mężczyźni) palący fajkę wodną zwaną nargila. Są różne, ja wybrałam o smaku pomarańczy, pamiętając swoje samopoczucie po wypaleniu fajki w Ugarit w Syrii.

...

 

Esfahan jest uważane za najpiękniejsze miasto Iranu, a nazwa oznacza w wolnym tłumaczeniu „połowa świata”. Słynie z mostów, z jedenastu podziwia się cztery, każdy inny, piękne w dzień i jeszcze piękniejsze, bo oświetlone – nocą, tętni życie w kafejkach.

Główny plac (oczywiście – Imama Chomeiniego) z fontannami otoczony jest pałacem i meczetami. Lotfollah jest jedynym meczetem, do którego wchodzi się po schodach, bo nie służył, jako świątynia publiczna, tylko paniom z haremu. Z placu prowadzi wejście do olbrzymiego bazaru – miasteczka.

 ...

 

Iran ma swoją Kapadocję, znaną bywalcom Turcji – to miejscowość Kandovan na północy kraju. Można wspinać się po skałach, kamiennych schodach do domów mieszczących się w tych skałach. Jest tam nawet przychodnia, niebieskie okna ozdabiają niektóre z mieszkań, wyglądają z nich czasem kozy. Miejscowość słynie z miodu, kupuje się nawet jego plastry, to dzieło pszczół skalnych. Do zjedzenia (i kupienia) jest też przepyszny ser owczy produkowany w fabryczce pod skałami i moczony w solance w wielkich baliach. Mieszkańcy ubrani na czarno niechętnie dają się fotografować.

 

...

 

 

 

PS. Na tydzień przed wyjazdem do Iranu złamałam mały palec u lewej ręki, który włożono mi w szyny i obandażowano, a wyglądało to imponująco. Dla celników miałam zaświadczenie od lekarza usprawiedliwiające dzwonienie na przejściach przez bramki na lotniskach. Palec-gigant utrudniał mi wykonywanie wielu czynności i wywoływał współczucie u Irańczyków.

 

Iran hube! Iran jest dobry!

e