Kazachstan i Kirgistan 2019

Poniżej zamieściłam fotki

z poszczególnych miejsc,

a na koniec poczytacie 

o podróży i przygodach...

ASTANA czyli Nursułtan Nazarbajew - stolica
AŁMATA, czyli światowo i zielono
KARAGANDA - miasto przemysłu węglowego ze śladami polskości
TURKIESTAN - czar Wschodu
Wycieczka  z Ałmaty
KIRGIZJA - BISZKEK- stolica, zwana kiedyś Frunze
JEZIORO ISSYK KUL -słone jezioro i góry oraz uzdrowiska
I jeszcze coś

Postanowiłam bliżej poznać Kazachstan. Moja warszawska parafia ma tam dwie misje i  tak  moje zainteresowanie tym krajem się zaczęło. Trzeba było kupić bilet: lot bezpośredni z Warszawy do stolicy - Astany. Dygresja: w marcu  2019 r. Astana zmieniła nazwę. Były już teraz prezydent kraju Nursułtan Nazarbajew zrezygnował ze swej funkcji (? na pozór…), chociaż mógł ją pełnić dożywotnio. Aby uczcić Nazarbajewa, jego imieniem nazwano miasto, co, bagatelka, wiąże się ze zmianą nazwy WSZĘDZIE. Specjalnie zwracałam uwagę! Nie muszę dodawać, że jego imię noszą  liczne place, ulice, uniwersytety, ośrodki sportu i co tam jeszcze, nie tylko w Astanie (przepraszam - Nursułtanie…),  ale i np. Ałmacie. Jego wizerunek widnieje na plakatach, a cytaty z jego przemówień są wszędzie przytaczane.
Na początek trochę wiedzy ogólnej.

Kazachstan  uzyskał niepodległość 16 grudnia 1991 r. po rozpadzie ZSRR. Kultowy, już b. prezydent  zbudował obecną stolicę kraju od podstaw w miasteczku robotniczym Akmoła. Dodam, że słowo „astana” znaczy, właśnie „stolica” po kazachsku. Wcześniej  stolicą radzieckiej republiki była  Ałma Ata.

 ....
Wieża Bayterek - symbol miasta z 2002 r. - 105 m wysokości, zaś umieszczona na szczycie złota kula ma średnicę 22 m. Taras widokowy znajduje się na wysokości 97 m, co ma przypominać, że jako Astana stała się stolicą kraju w 1997 r. We wnętrzu kuli znajduje się pomieszczenie, a w nim trójkąt ze złotym odciskiem dłoni Nazarbajewa. Kto tam się znajdzie, może położyć swoją dłoń i pomyśleć sobie jakieś życzenie. Niektórzy mówią, że to odlew dłoni jednego z budowniczych wieży...

...

 

Na trasie starego jedwabnego szlaku w 1854 r. Rosjanie założyli twierdzę, wokół której zaczęła wyrastać placówka wojskowa i osada nazwana Wierny. Teraz w tej dzielnicy Ałmaty są tylko zarośnięte ruiny twierdzy i pomnik, ale można podziwiać bardzo stare domy z "plecionki" drewnianej i najstarszą cerkiew z 1863 r. Matki Bożej Kazańskiej. To inny świat, turyści rzadko tu przychodzą. Ja wybrałam się na spacer i nawiązałam znajomości  w cerkwi.  Poznałam jej bogatą historię…
...

 

Centralny meczet mieści się przy ulicy Puszkina, ładna to budowla. Zajrzałam tam, był wieczór. W części dla kobiet  życzliwe panie pozwoliły mi fotografować, ale wzbudziło to sprzeciw ortodoksyjnych kobiet, które  zwróciły mi uwagę, że moja chusta jest źle zawiązana (nie mogą wystawać włosy) i …każdy ma wyjąć protezy zębowe  oraz… inne  zakazy i nakazy itp. Nie lubię sprawiać kłopotu, więc wyszłam, obiecując miłym paniom zdjęcia (prosiły o przysłanie), i zostałam obdarowana plackami i daktylami. I tu znowu ciekawostka. Wieczorny posiłek należy rozpocząć od zjedzenia daktyla, zgodnie ze słowami Proroka, aby jedzenie dobrze człowiekowi zrobiło i nie zaszkodziło. Do Polski przywiozłam paczkę daktyli z napisem ”ramazan 2019”. To nie koniec.

...
Z Karagandy, oczywiście pociągiem, dostałam się do Ałmaty, a stąd, zamówionym jeszcze w Warszawie, samochodem pojechałam w objazd cudów przyrody.

"Kazachstan" oznacza "krainę wędrowców". Na stepach podobał mi się widok "kowbojów" czyli pastuchów, zwanych czabanami, wszelkiego zwierzęcia od koni po owce i krowy, poganiających i jeżdżących właśnie na koniach. Tu Wschód spotyka się z Zachodem. Mieszkają tu Kazachowie, Ujgurzy pochodzenia tureckiego  (bez swej ziemi) i inni; ok. 130 narodowości, cała spuścizna pokomunistyczna z czasów Związku Radzieckiego. Zauważyłam odwieczny konflikt pomiędzy Kazachami a Rosjanami, ale nie będę zajmować się polityką.

Generalnie, Kazachowie są bardzo gościnni. Mówią, że to wstyd wyjechać od nich chudszym niż się przyjechało.
...

 

Przy okazji opowiem anegdotę. Gdy zobaczyłam sklep z napisem „syr” i  „piwo” napisane cyrylicą, pomyślałam,  że to sklep, gdzie można kupić/napić się piwa i zakąsić serem. A okazało się, że „syr”  to po kazachsku piwo. Koniec anegdoty.

Opuściliśmy wioskę Baszsy i pojechaliśmy w kierunku Żarkentu - ok. 40 km od granicy z Chinami.  Żarkent posiada dwa najważniejsze zabytki:
cerkiew pod wezwaniem św. Eliasza i drewniany meczet w stylu chińskim wyglądający jak pagoda.

Cerkiew drewniana jest oryginalna, powstała pod koniec XIX w. w momencie, kiedy okoliczne ziemie zaczęły należeć do Rosji. Nie zniszczyła jej ani rewolucja październikowa, ani czasy stalinowskie. Kozacy wierni carowi zawzięcie bronili świątyni, czego pamiątką są wgłębienia od kul znajdujące się na ścianach bocznych świątyni.

...

Jezioro Kaindy ma ok. 400 m długości i jest położone na wysokości ok. 1900 m. Powstało w wyniku trzęsienia ziemi, które miało miejsce w 1911 r. Obsunięcie się ziemi spowodowało utworzenie się naturalnej tamy i zalanie pobliskich terenów włącznie z rosnącymi drzewami iglastymi. Potem, w 1980 r.  zeszła lawina błotna, która spowodowała m.in.  obniżenie się  poziomu jeziora o ok. 10 m. Dopiero od tego wydarzenia drzewa stały się widoczne ponad taflą wody. I teraz błękitny kolor wody w słoneczne dni w połączeniu z wystającymi pniami drzew robi duże wrażenie. Jezioro  oglądałam też z pewnej  wysokości, pocztówkowy widok.

Miasto Turkiestan, pojechałam do niego pociągiem z Ałmaty, w jedną stronę tylko 13,  a w drugą 17 godzin, ale warto!  Pechowo, miejsca w pobliskich hotelach były zajęte z powodu jakiejś olimpiady, ale znalazłam hotelik Sabina - rodzinny, tani i super położony. Restauracja Daulet vis-a vis hotelu serwuje tanie i smaczne dania kazachskie.

Pojechałam do Turkiestanu podziwiać wspaniałe budowle, z których najpiękniejsze jest Mauzoleum Chodzy Ahmada Jasawiego.

...
Kirgistan.
Chciałam odwiedzić sąsiadów Kazachstanu. Z Ałmaty marszrutką można dojechać np. do Biszkeku (d. Frunze) – stolicy Kirgistanu. To proste. Na dworcu trzeba czekać aż autobusik zapełni się ludźmi, bo tylko wtedy odjeżdża. W wolnym czasie  może się  dużo wydarzyć. Poznałam mojego rówieśnika, który jechał  do sanatorium nad jezioro Issyk Kul. Cały dworzec kibicował naszej znajomości. Czas szybko zleciał. Pojechaliśmy. Przekroczenie granicy jest proste, wszystko odbywa się bezwizowo. Kirgistan to mały kraj, szczególnie w porównaniu z Kazachstanem. Ruch bezwizowy ma przyciągnąć turystów, słusznie!
Biszkek to miasto, w którym spędziłam dwa dni.

...

W Biszkeku jest też zabytkowa cerkiew - sobór Wniebowstąpienia Pańskiego (jak w Ałmacie). W strugach deszczu poszłam ją zwiedzić. Jak zwykle, najbardziej mi się podobała atmosfera, trafiłam na nabożeństwo, a prawosławne pieśni bardzo  mnie wzruszają. Staruszki (nie  tylko) w chustach  dreptały, zapalając świeczki i wykonując charakterystyczny znak krzyża na piersiach.

...
Najpierw pojechałam marszrutką na wschodni kraniec jeziora do Karakoł. Kiedyś nosił nazwę Przewalsk, na cześć znanego rosyjskiego (mówi się) geografa i podróżnika mającego polskie korzenie - Mikołaja Przewalskiego. W trakcie przygotowań do kolejnej ekspedycji Przewalski zmarł właśnie w miasteczku Karakoł. Jest więc jego muzeum i grób, ale nie byłam, bo trzeba było jechać za daleko. To małe miasteczko: z jednej strony jest  jezioro, a z drugiej jest otoczone  zaśnieżonymi górami. W Karakole są dwa rewelacyjne zabytki: czynny drewniany meczet i czynna cerkiew Świętej Trójcy - też drewniana. Niestety, do meczetu nie można było wejść, bo trwały modlitwy, podziwiałam go z zewnątrz, jest pełen ornamentów. Drewniana, niebieska wieża stoi obok.  Meczet jest nietypowy,   wybudowany  w 1910 r. dla jednej z mniejszości narodowych Kirgizji – Dunganów (etniczni Chińczycy wyznający islam). Meczet powstawał przez trzy lata i to bez użycia ani jednego gwoździa (pamiętacie meczet w Żarkencie?).

...
Z miasteczka Karakoł można, i to zrobiłam, wybrać się w góry Tien Szan i podziwiać, podziwiać... Tras jest kilka, wybrałam dolinę Barskoon. Pojechałyśmy wynajętą taksówką.

Kirgizi byli kiedyś nomadami, a jurty ich mobilnymi domami; jurty do dziś są częścią krajobrazu, chociaż za czasów radzieckich usiłowano ich osiedlić.  Jedliśmy  bieszbarmak w jurcie – barze, zrobiony  na "domowo"!  Do tego czaj z wareniem (konfiturą). Otoczenie i atmosfera dodawały tylko smaku!

 ...

 

W Czołponacie obowiązkowo trzeba odwiedzić unikalne centrum kulturalne na powietrzu zwane Ruh Ordo, co w tłumaczeniu oznacza "centrum duchowe", bo łączy elementy różnych kultur i religii. Na terenie przy jeziorze jest pięć świątyń (wszystkie jednakowe, różnią się tylko symbolem wskazującym na religię, np. krzyż czy półksiężyc). Jest też sala koncertowa, gdzie odbywają się koncerty i inne imprezy, dom pisarza  kirgiskiego Chingiz Aitmatov (centrum nosi jego imię). W pozostałych  obiektach: wystawy (np. strojów), postacie znanych ludzi (w tym Kopernika, ale też i Nazarbajewa). Całość położona w pięknym parku nad jeziorem z molo.
Jednego dnia poszłam  w głąb miasteczka, aby zobaczyć olbrzymi teren z kamieniami, a na nich prehistoryczne rysunki naskalne, petroglify  i posągi kamienne (VIII w. p.n.e. - V. w. n.e.!). Podobne do tych  koło wieży Burana, tylko w Czołponacie teren był przeogromny.

Powróciłam przez Biszkek do Ałmaty, aby polecieć do Warszawy. Tak szybko minęło tych 27 dni.


Spotkałam w parku w Biszkeku pewnego starszego, eleganckiego pana. Rozmawialiśmy. Zobowiązałam się do  powtórzenia jego słów: "Bardzo szanuję Polaków za to, że zawsze walczyli o wolność i niepodległość i cały czas walczą".