top of page

Etiopia - 2003r.

 

Znajomość Afryki zaczęłam od Etiopii, wcześniej zwanej Abisynią.

Teraz reportaże z tego kraju są wszędzie, a wyjazd do Etiopii jest w żelaznym repertuarze wielu biur turystycznych. Wiem, że zrobiło się tam tłoczno i bardzo podrożało. Plemiona wyciągają ręce do turystów po pieniądze. Szkoda, że tak się ucywilizowało to niesamowicie ciekawe państwo.   

Etiopia to taka „pomyłka” w Afryce – ludzie nie mają rysów typowo, przepraszam, murzyńskich, lecz semickie, rodem z Arabii. Cała północ kraju to potężne góry, wszystkie miasta leżą na wysokości ponad 2000 m (mówią, że nie ma malarii), czyli zupełnie nie Afryka! Południe jest zamieszkiwane przez 12 plemion i stanowi to atrakcję tego rejonu – doliny rzeki Omo.

 

Ciekawostki

Kraj jest wyjątkowy pod względem tradycji.

 Mieszkańcy używają kalendarza juliańskiego, czyli jest siedem lat wcześniej, to różnica wynikająca z  faktu, że my posługujemy się kalendarzem gregoriańskim. Na tym nie koniec: rok ma 13 miesięcy, a Nowy Rok obchodzą 11 września. Zegarki o szóstej rano wskazują godzinę zero i jest to początek dnia, a więc o siódmej jest pierwsza, a o naszej pierwszej po południu jest godzina siódma.

...

​

Do zwyczajów etiopskich należy żucie czatu, liści o działaniu (lekkim?) narkotycznym. Kierowca z Jinki na drogę trwającą około 5 godzin jazdy zakupił kosz liści, ale nikt z pasażerów tym – oprócz mnie się nie przejmował. Według uzyskanych informacji, to na pewno uzależnia, widać to było ewidentnie w mieście Harar, punkcie wypadowym tych liści z Etiopii dalej do Somalii. Ludzie żują, po prostu, dla zabicia głodu.

Etiopia słynie ze znakomitej kawy zwanej „buna”. Parzenie jej należy do rytuału, starego tak, jak stara jest uprawa kawy. W każdym domu i tukuli (chacie) można być świadkiem ceremonii przygotowywania tego napoju.

...

​

A indżera to podstawa jedzenia – placek z wyglądu przypominający brunatno-szarą szmatę i lekko kwaśny, zrobiony ze zboża zwanego teff; może być podawana z różnymi dodatkami: jajkiem, mięsem, rybą, warzywami. Lepiej smakuje niż wygląda. Zakonnicy z klasztorów nad jeziorem Tana częstowali plackiem posypanym jedynie proszkiem chili. Chyba jestem wyjątkiem, bo mnie indżera bardzo smakowała. Zamówiłam raz dla odmiany ryż, to podano mi papkę nie do zjedzenia. W lepszych restauracjach można zamówić spaghetti czy pizzę, wszak Etiopia była włoską kolonią.

Indżerę je się przy użyciu palców prawej ręki, nawet w najmniejszym lokalnym bistro jest woda do umycia rąk (ręki), albo przynoszą miskę do stołu, albo kapie z kraniku – rurki na zewnątrz.

Swoich pomagierów, chłopaków, wielce przydatnych w dolinie Omo na południu, zapraszałam na indżerę, co kosztowało mnie naprawdę grosze. Mówili do mnie Mammy i z ochotą pałaszowali, śpiewając przy tym wesoło, ale pierwszy kęs zawsze trafiał do mojej buzi, podawany ręką chłopców z określeniem „for love”. Zwyczaj karmienia ręką (gurszi) to wyraz gościnności.

... 

 

Historia  i kultura północnego rejonu

Etiopia północna to historyczne miejsca, nazwijmy „cywilizowane” i bardziej turystyczne.

Po pierwsze Aksum, miasto – legenda, starożytne i potężne państwo założone w I wieku a.C.

...

 

Największą jednak tajemnicą Aksum są kamienne tablice mojżeszowe przechowywane w Arce Przymierza i ukryte w miejscu zwanym „Święte Świętych”, niedostępnym dla nikogo oprócz strzegącego ją strażnika. Jak mówi legenda, trafiły z Jerozolimy do Aksum wraz z pierwszym królem państwa Aksum Menelikiem I – synem Salomona i Saby, królowej Aksum, która odwiedziła króla Palestyny i wówczas doszło do poczęcia pierwszego z rodu Menelików. Wieść mówi, że król mający ochotę na wspólnie spędzenie nocy z królową, założył się z nią, że jeśli ona dotknie jakiejkolwiek rzeczy należącej do Salomona, to będzie musiała odwiedzić go w sypialni. Sprytnie podał słone rzeczy na kolację, a w nocy, spragniona królowa, znalazła na korytarzu pałacowym dzban z wodą i się napiła. Tatko synowi, który go odwiedził w Jerozolimie, dał w prezencie Arkę. Tyle legenda.

...

​

 

Odpocząć można nad jeziorem Tana w Bahir Dar: popływać na łódce, odwiedzając klasztory na wyspie i półwyspie Zana, zjeść świeżą rybę z indżerą i pojechać do wodospadów – źródeł Błękitnego Nilu w wiosce Tys Yssat.

..

​

Ja, jak zwykle, zaszalałam i wybrałam się w Bahir Dar na wieczorną dyskotekę. Byłam jedynym białym człowiekiem i jedyną kobietą, nie licząc pań o wiadomej profesji. Tak zarabiały na życie, ale nie było im łatwo. Sympatyczne młode dziewczyny (niektóre okropnie wyglądały – ufarbowane na blond) z zainteresowaniem rozmawiały ze mną. A ja byłam zachwycona, patrząc na młodych chłopaków poruszających się solo w rytm muzyki. Poczucie rytmu mają od urodzenia. Dla mnie to było jak odwiedziny w teatrze tańca, jak kogoś pochwaliłam za piękny taniec, to zjednywałam sobie sympatię i dobrze się czułam w tym towarzystwie. Naprawdę było to niesamowite wydarzenie – dodatek do zwiedzania i poznawania kraju.

Sześć kilometrów od Bahir Dar jest dom letniskowy cesarza Hajle Sellasje. Wiem, bo zrobiłam sobie wycieczkę rowerową. Fotografowanie zabronione. Cesarz chciał z Bahir Dar zrobić stolicę kraju.

...

​

Lalibela to intrygujące miejsce, wysokogórskie, bo położone na wysokości około 2800 m, miasteczko z wykutymi w skałach dwunastoma podziemnymi kościołami, które opisał w swej książce „Heban” Ryszard Kapuściński. 

Atmosfera Lalibeli jest niezwykła: kapłani śpiewają przy świecach, pustelnicy w pieczarach szepczą słowa modlitwy w starosemickim języku zwanym gyyz. Ciarki przechodzą. Obrządek kościoła etiopskiego pozostał niezmieniony od dwóch tysięcy lat. Miasteczko Lalibela nazywane jest skalną Jerozolimą, stworzoną na polecenie Boga przez króla o tym właśnie imieniu – Lalibela.  

Każdy kościół, oprócz kopii Arki, ma swój specyficzny krzyż. Etiopia słynie z krzyży nigdzie na świecie w takich formach niespotykanych. Kapłani błogosławią ludzi pocierając krzyżem czoło, piersi czy plecy.

 

Addis Abeba

Stolica kraju, czyli po polsku Nowy Kwiat. Miasto kontrastów: od nędzy i brudu po luksusowe hotele – Hilton czy Sheraton. Jest też Pałac Prezydencki i Pałac Jubileuszowy, w którym kiedyś było prywatne ZOO, a bramy strzegły dwa gepardy, teraz jest tam tylko policja.

Najważniejsze to zwiedzić wspaniałe, spore muzeum etnograficzne. Jest tam cały przegląd Etiopii  mnóstwo wiadomości o historii i  tradycjach. Wizyta obowiązkowa. Warto zajrzeć do katedry Trójcy Świętej, gdzie znajdują się nie tylko grobowce Helle Sellasjego i jego żony, lecz także pamiątkowe trony, w których siedzieli uczestnicząc w nabożeństwach.

Merkato, czyli bazar, mówią, że jest największy w Afryce, zajmuje olbrzymi teren i najlepiej tam zrobić ostanie zakupy, tylko trzeba uważać, żeby nie być okradzionym.

 

Harar: miasto islamu i hien

Mało kto odwiedza miasto Harar położone dalej na wschodzie kraju. Jest to otoczone murami  miasto meczetów, kolorowego bazaru, składające się z labiryntu uliczek charakterystycznych dla miast arabskich. Tam ludzie zawarli układ z hienami. Po zapadnięciu zmroku turyści (jeśli tam dotrą) mogą uczestniczyć w karmieniu stada hien.

...

​

 

Plemiona Doliny Omo, czyli Południe

W Jinka – sercu Południa – lotnisko porosło trawą i pasły się na nim krowy. Aby dojechać ze stolicy na Południe, trzeba jechać autobusem najpierw do Arba Minch. To też dobre miejsce wypadowe do plemion np. Dorza czy Konso.

...

​

Po drodze omijaliśmy kontrole drogowe. Śmiesznie i na ludowo ubrani panowie, pokojowo nastawieni, podchodzili do nas z karabinami – pozostałością po Włochach. W ręku obowiązkowo trzymali malutkie stołeczki, charakterystyczne dla danego plemienia, na których można usiąść lub położyć głowę i przespać się. Kałasznikowy można też kupić na bazarach. Na sobotnim merkato w Jinka handlowano mydłem i powidłem.

Ludzie wiosek etiopskich mieszkają w chatach zwanych tukule. Plemię Dorza buduje tukule wysokie nawet na siedem metrów, a ich ścienna plecionka potrafi być bardzo misterna, chaty miały czasem i drzwi lub coś w rodzaju tarasu.

Wśród plemion wyróżniają się Mursi, mieszkają w rezerwacie – skansenie, Parku Narodowym Mago i nie są sympatyczni.

​

...

  • s-facebook
  • Twitter Metallic
bottom of page